| Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie? | | Autor | Wiadomość | Informacje Pomogła: 1 raz Dołączyła: 11 Lip 2009
     Posty: 2185
120 RWS Cash
| Wysłany: 5 Sie 2009, 2009 21:14 Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie? |
|
| Słynne jest powiedzenie: "Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie." Jakie jest Wasze podejście do tego? | _________________ "I will never let you fall I'll stand up with you forever I'll be there for you through it all Even if saving you sends me to heaven..." | | | Ostatnio zmieniony przez Languora 15 Sie 2009, 2009 01:14, w całości zmieniany 2 razy | | | |  | Informacje Pomogła: 24 razy Dołączyła: 01 Lip 2009
     Posty: 15870
28840 RWS Cash
| Wysłany: 5 Sie 2009, 2009 21:22 |
|
| Skłonna jestem się zgodzić. Ten, kto pomaga nam w trudnej sytuacji jest naszym przyjacielem, albo próbuje nim zostać. Nie liczy na nic, nie jest interesowny. Ale myślę, że przyjaciół można poznać nie tylko w takiej "biedzie". Dopiero w trudnej sytuacji okaże się, czy przejdą próbę. | _________________ Kobieta jest najsłabsza, gdy kocha, a najsilniejsza, gdy jest kochana. | | | | |  | Informacje Pomógł: 1 raz Dołączył: 03 Lip 2009
     Posty: 2289 Skąd: PL
840 RWS Cash
| Wysłany: 7 Sie 2009, 2009 21:24 |
|
| | Nie sztuka mieć 'przyjaciół' gdy jest się bogatym i zdrowym, mądrym i ładnym. Co innego gdy kłopoty spadają na nas jeden za drugim - kto wytrwa z nami w trudnym momencie jest naszym sprzymierzeńcem. | _________________ W oczach tkwi siła duszy... | | | | |  | Informacje Pomógł: 1 raz Wiek: 23 Dołączył: 11 Lip 2009
     Posty: 735 Skąd: Świdnica
0 RWS Cash
| Wysłany: 7 Sie 2009, 2009 22:20 |
|
| | Myślę że to bardzo podchodzi pod prawdę więc częściowo się zgodzę, ale muszę też powiedzieć że wielu to z dzieciństwa. | _________________ SMS
 | | | | |  | Informacje Dołączyła: 06 Lip 2009
     Posty: 948 Skąd: nowy świat
0 RWS Cash
| | | |  | Informacje Pomogła: 1 raz Dołączyła: 09 Cze 2010
   Posty: 922
2949 RWS Cash
| Wysłany: 10 Cze 2010, 2010 06:51 |
|
| Zgadzam się z tym. To szczera prawda. Łatwo jest nam się z kimś śmiać i miło spędzać czas... trudniej być przy kimś trwać, kto jest w niehumorze, siedzi smutny i płacze. W takich sytuacjach pokazujemy jacy jesteśmy naprawdę. Czy rzeczywiście zależy nam na drugiej osobie i czy jesteśmy skłonni poświęcić wiele cennego czasu na to, żeby płakać wspólnie z drugą osobą. | _________________ "Ty jesteś, wiem, już nie bajką, nie snem Ale jesteś prawdziwy, jak ja..." | | | | |  | Informacje Pomógł: 13 razy Wiek: 25 Dołączył: 13 Lip 2009
     Posty: 12768 Skąd: Częstochowa
14870 RWS Cash
| Wysłany: 10 Cze 2010, 2010 21:35 |
|
| Tak, zgadzam się prawdziwego przyjaciela pozna się dopiero jak się jest w biedzie (czyt. dołku jakimś psychicznym, fizycznym itp.). Ja miałem to szczęście, że trafiłem na takiego kogoś. W tym miejscu najszczersze podziękowania ode mnie dla tej osoby za te wszystkie rozmowy w gorszych i lepszych chwilach | _________________ Niech gra muzyka i gaz do dechy!!! | | | | |  | Informacje Dołączyła: 01 Lip 2010
   Posty: 269
0 RWS Cash
| Wysłany: 3 Lip 2010, 2010 18:43 |
|
| | Gdzieś czytałam, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w szczęściu, bo tylko nieliczni potrafią znieść nasze sukcesy. ;> | | | | |  | Informacje Dołączył: 04 Lip 2010
   Posty: 61
41 RWS Cash
| Wysłany: 4 Lip 2010, 2010 22:09 |
|
| Ja na własnej skórze przekonałem się, że prawdziwych przyjaciół można poznać w biedzie, w ucisku właśnie. Wtedy, gdy nie mogą na Ciebie liczyć, co więcej, gdy wiedzą że przyjaźń z Tobą nie daje im, i być może już nigdy nie da, żadnych wymiernych zysków. Wtedy dzieje się rzecz absurdalna z punktu widzenia zmodernizowanego człowieka - kapitalisty, a wręcz powszechna z punktu widzenia człowieczeństwa - czyli czegoś, co nowa ekonomia Forda i Edisona zdaje się wciąż nie dostrzegać, traktując to uczucie bardzo pobocznie.
Co do przyjaciół prawdziwych w szczęściu i niemożność zniesienia sukcesów - głęboka przesada. Sukcesy musiały by być tutaj rzeczywiście porażające ORAZ w pewien sposób godzić w pole rywalizacji innego człowieka - taki człowiek czuje się zagrożony, co czasem przejawia się atakiem czy nienawiścią. Lecz zazwyczaj są to ludzie miałkiego kalibru, szukający problemów wszędzie poza własnym życiem (świetnie jako komentarz może tu posłużyć odcinek "Marik1234" Kapitana Bomby). Zazwyczaj sukcesy przyciągają właśnie "przyjaciół" - zwolenników, zapalonych czyjąś ideą często z powodu braku własnej inicjatywy. Przyklejają się do tego lidera, licząc gorąco na wsparcie, przywództwo i ochronę owego lidera, w zamian za ich poparcie. Nie należy mylić tego z przyjaźnią, czyli takim czymś, co sięga znacznie wyżej tego typu rozumowań. | _________________
 | | | | |  | Informacje Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 04 Lip 2010
   Posty: 1563 Skąd: Catania, Italy.
608 RWS Cash
| Wysłany: 5 Lip 2010, 2010 00:07 |
|
| Struna napisał/a: Wtedy dzieje się rzecz absurdalna z punktu widzenia zmodernizowanego człowieka - kapitalisty, a wręcz powszechna z punktu widzenia człowieczeństwa - czyli czegoś, co nowa ekonomia Forda i Edisona zdaje się wciąż nie dostrzegać, traktując to uczucie bardzo pobocznie.
Samolubny gen jest odpowiedzią. żaden Ford czy Edison, żadna modernizacja. Jesteśmy niewolnikami ewolucji. Przyjaźnimy się, bo tylko tak można przetrwać - głębsze filozofie są próbą dostosowania świata do nas, a nie odwrotnie. próbą okłamania siebie, że tak właśnie się dzieje. | _________________ Z WIARĄ W CHEMIĘ I NEURONY I DYKTATORÓW MODY. | | | | |  | Informacje Wiek: 19 Dołączyła: 02 Lip 2010
   Posty: 174 Skąd: Stamtąd.
46 RWS Cash
| Wysłany: 6 Lip 2010, 2010 15:09 |
|
| | Tak, to prawda. Kiedy jest dobrze wydaje się nam, że wokoło tylu przyjaciół. Ale czy na pewno? Tak na prawdę dopiero w trudnych chwilach, podczas naszych porażek przekonujemy się, kto tak na prawdę zasługuje na miano przyjaciela, kto jest z nami mimo wszystko, kto użyczy swojego ramienia, kto otrze łzy, kto będzie milczał z nami, ale po prostu będzie. | _________________ ''Bliskim mów gdyby pytali, że chwilowo zmieniłam adres, że w niebie leczę duszę z silnego przedawkowania rzeczywistości...'' | | | | |  | Informacje Wiek: 22 Dołączyła: 17 Lip 2010
   Posty: 234
0 RWS Cash
| Wysłany: 17 Lip 2010, 2010 19:34 |
|
| Oczywiście, że tylko w biedzie i problemach można poznać przyjaciela. Usłyszałam to od kogoś już i bardzo miło słyszeć coś takiego. A i ja wiem na kogo mogę liczyć kiedy jest bardzo bardzo źle. Wcześniej myślałam właśnie, że otaczam się grupą zaufanych osób, które zawsze mnie rozumieją itp. Dzisiaj mam zaledwie trzy z którymi mogę podzielić wszystko. Z resztą mogę spotkać się przy kawie / piwie tak żeby oderwać się czasem od rutyny. Ale i to wiedząc, że ktoś miał cię wcześniej w nosie nie sprawia przyjemności. | | | | |  | Informacje Dołączył: 04 Lip 2010
   Posty: 61
41 RWS Cash
| Wysłany: 17 Wrz 2010, 2010 23:09 |
|
| Cytat: Samolubny gen jest odpowiedzią. żaden Ford czy Edison, żadna modernizacja. Jesteśmy niewolnikami ewolucji. Przyjaźnimy się, bo tylko tak można przetrwać - głębsze filozofie są próbą dostosowania świata do nas, a nie odwrotnie. próbą okłamania siebie, że tak właśnie się dzieje. temat jednak nie jest tak do końca jednoznaczny. trzeba wziac pod uwage chec umyslu ludzkiego do autodestrukcji (majaca swoj typowy, powszechny wyraz wraz ze starzeniem czlowieka - chec odejscia, pogodzenie ze smiercia, itd. a takze stany depresyjne, melancholijne, euforyczne i autodestrukcyjne). fakt ze uformowala nas i inne istoty droga ewolucji i przetrwania, nie oznacza ze jest to jedyny pierwiastek kreacji. dobrym obrazem jest tu schizofrenia czy eksperymenty narkotyczne. albo tez przypadki oddania zycia za druga osobe. pojmujecie? ktos powie - przetrwanie gatunku. zgoda, ale przeciez tracisz wlasne zycie, a nie wiesz czy gatunek przez to przetrwa. fakt oddania zycia dowodzi ze istota ludzka nie jest indywidualna, nie jest oderwana i zamknieta tylko w sobie, a ze musimy byc w jakims sensie jednym organizmem, nie tylko potrzebujacym sie wzajemnie, ale wrecz nieodzownie , nierozdzielnie ze soba powiazanym. | _________________
 | | | | |  | Informacje Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 04 Lip 2010
   Posty: 1563 Skąd: Catania, Italy.
608 RWS Cash
| Wysłany: 17 Wrz 2010, 2010 23:21 |
|
| Struna napisał/a: trzeba wziac pod uwage chec umyslu ludzkiego do autodestrukcji nie wiem, czy akurat dobrze to nazwałeś - nie sądzę, żeby sam umysł miał z tym coś wspólnego. bardziej bym to podpięła pod świadomość, o ile w ogóle. poruszamy się w gąszczu strasznie rozmytych pojęć, a tego nie lubię.
Struna napisał/a: dobrym obrazem jest tu schizofrenia czy eksperymenty narkotyczne. właśnie absolutnie nie-dobrym. nie można próbować naginać teorii do mutacji, bo wówczas nigdy nie dostaniemy nic prawdziwego.
Struna napisał/a: albo tez przypadki oddania zycia za druga osobe. pojmujecie? ktos powie - przetrwanie gatunku. zgoda, ale przeciez tracisz wlasne zycie, a nie wiesz czy gatunek przez to przetrwa. no właśnie - to leży głębiej. to już nie zależy od świadomości/umysłu/duszy/dupy - to jest mechanizm zakodowany. jesteśmy przecież tak naprawdę robotami ewolucji, ona nas programowała wedle uznania - gdy zostajemy aktywowani, nie jesteśmy w stanie zawetować tego, podjąć jakąkolwiek przeciwną temu akcję. | _________________ Z WIARĄ W CHEMIĘ I NEURONY I DYKTATORÓW MODY. | | | | |  | Informacje Dołączył: 04 Lip 2010
   Posty: 61
41 RWS Cash
| Wysłany: 17 Wrz 2010, 2010 23:32 |
|
| zakodowany? nawet jesli, to ten kod jest tak skomplikowany, ze przechodzi ludzkie pojmowanie. to tylko iluzja ze wiemy, ze jestesmy tak motywowani genetycznie do roznych czynnosci. a wiesz skad ta iluzja? bo nasz umysl juz zaczyna myslec "czemu istniejemy? czy nie mozemy sie wyrwac?" widzisz? te mysli juz sa dosc "dziwne" z racjonalnego punktu widzenia, skoro tylko przetrwanie sie liczy, dlaczego nasza "swiadomosc" i cel zycia jest tematem tak gorliwych dyskusji. a co do autodestrukcji, polecam Kepinskiego i innych psychiatrow poczytac, ich publikacje. faktycznie w ludzkim umysle znajduja sie mechanizmy ktore sa jakby... wylaczajace nas? wszak pochodzimy z materii nieozywionej i do niej dazymy jako jednostka. nie wiem , temat jest skomplikowany. ale co do ksiazek Freuda i innych uczonych w tej dziedzinie odsylam, moglibysmy kontynuowac ten watek bardziej precyzyjnie, bo moim zdaniem jest to warte dyskusji. marzenia senne, wspomnienia, istnienie swiadomosci, itd itd. fakt istnienia w ogole, roznych bytow, roznych lecz polaczonych, niezbadana tajemnica czasu i przestrzeni w ktorej wspolistniejemy jako jeden system. ze bez roznicy na poglady, czas, wiek, religie, znajdujemy sie jednak GDZIES w JEDNYM (prawdopodobnie) swiecie, a przynajmniej umiemy sie w niej wzajemnie odnajdywac ;p nawet sam fakt, ze mimo ze warunkuje nas tak silnie przetrwanie, a mimo to "ja" wraz z moim cialem, "dusza/dupa", moim ego, z calym bagazem doswiadczen musze "zginac". i ze caly swiat sie zmienia w nie do konca poznanych wzorcach, a na koniec i on sam, jak zapewniają wielkie mózgi, też odejdzie, zmieni się w coś co nie mieści się w żadnym ludzkim pojmowaniu. | | | | |  | | | | | Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
| Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
| Statystyki dla tego tematu: Wyświetleń: 736 Odpowiedzi: 18 Odwiedzin z google: 131 |
Copyright 2009-2011 | rozmowywsieci.com.pl Wszystkie prawa zastrzezone Wykonanie: SiteSpec.info Administracja forum nie ponosi odpowiedzialnosci za tresci napisane przez uzytkowników. Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna. Jezeli zauwazyles taki post/temat zlos to Nam. Kopiowanie rozwiazan technologicznych forum surowo wzbronione!Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - | |
|